24 kwietnia 2012
Zmieniam pracę. Nie, przepraszam, zmieniłem pracę.
Kiedyś uważałem, że wstawanie rano, siedzenie osiem godzin za biurkiem,
dzień w dzień przez cały rok, to coś zdecydowanie nie dla mnie.
Teraz się uśmiecham na myśl o nowej pracy, pobudkach o szóstej.
Może to dlatego, że robię to co lubię, w bardzo dobrych warunkach - kto wie.
Trzyma mnie jakieś durne przeziębienie. Pół dnia go nie ma, później wraca.
Albo jest rano, a później nie ma, tak bez reguły, bez sensu i składu.
Mam przez to ochotę na gorącą herbatę z miodem i cytryną oraz koc.
Ale nie, mam ochotę, ale tego nie zrobię.
Coś jakby odbudowuję biblioteczkę muzyczną.
Co chwila trafiam na zapomniane perełki, piosenki budzące ciepłe uczucia.
Może by tak poszukać ulubionych filmów?
Tak jakoś bez składu piszę tę notkę.
To źle czy dobrze? A może dobrze źle?
Komentuj (0)